Aktualne wydanie

SS-09-2018-okladka

20180813-BANNER-160X600-V1-PL-GLASSTECEDG Swiat Szkla Skyscraper 160x600 BAU OK

EDG Swiat Szkla Skyscraper 160x600 BAU OK 

 

facebook12

czytaj newsy Świata Szkła

- więcej szklanej architektury

 

Baztech

Miesięcznik Świat Szkła

indeksowany jest w bazie

czasopism technicznych

 

 

konferencja 12 kwietnia 2018 1a

baner-2-krzywe

baner konferencja 12 2017

 

Wydanie Specjalne

 

Fasady przeszklone termika akustyka odpornosc ogniowa 2016

 

okna pasywne 2015a

 

Fotowoltaika w architekturze okladka

 

20140808Przegrody przeciwpozarowe

 

konstrukcje szklane

 

20140533 Konstrukcje przeszklone 2

 

katalog 2018 a

 RODO

 

25575923 

  

480x100px RFT18 engl

 

abs banner 480x120 English

 

glass2018 480x120  

 lisec SS FastLAne

 

20180817doe12 baner-480-100

 

 

 

Szkło śląskie
Data dodania: 16.09.10

Problematykę szkła śląskiego należy potraktować odrębnie. Śląsk niby jest „prastarą”, piastowską ziemią, wszakże jego więzy z monarchią Piastów szybko uległy rozerwaniu (po 1138 r.)

Istnienie na Śląsku wczesnośredniowiecznego szklarstwa poświadczają znaleziska archeologiczne w Opolu, Wrocławiu i Nysie. Szczególnie znalezione we Wrocławiu bryły masy szklanej pozwalają się domyśleć istnienia pracowni przerabiającej ten cenny materiał.

W miarę dokładne dane dotyczące lokalizacji hut szklarskich pochodzą z początku XIV w. Huty powstawały w lasach, a ubocznym wynikiem ich produkcji były rozległe poręby, zajmowane potem pod uprawę zbóż. Huta wędrowała za cofającym się lasem, pozostawiając za sobą wsie.

„Szklarskie” nazewnictwo miejscowe wyznacza zasięg osadnictwa szklarskiego, które wyruszyło od północy regionu, aż po Kotlinę Kłodzką. Najwięcej wsi o tej proweniencji wymieniono w rejestrze dochodów biskupa wrocławskiego. Są to Szklarki pod Sporawą oraz dwie wsie biskupie o nazwie Szklary nieopodal Ząbkowic i Grodkowa. W księstwie głogowskim prócz Szklarek istniała też wieś Szklary.

Osadnictwo szklarskie doliną Nysy Kłodzkiej przedostało się w Kotlinę Kłodzką, gdzie nazwy wsi Szklarnia (1356 r.) i Szklarka (1416 r.) poświadczają ten proces w sposób niezbity. Niektóre źródła sugerują, że na początku XIV w. mogła też istnieć huta w Międzylesiu, należącym do cystersów z Kamieńca Ząbkowickiego. Również i księstwo świdnickie posiadało własną hutę, położoną niedaleko Szklarskiej Poręby.

Większość z wymienionych hut zaprzestała działalności już w XIV w. Z dokumentów dowiadujemy się, że w 1366 r. istniała jeszcze huta w Szklarskiej Porębie. W rejonie Szklarskiej pojawiła się także huta koło wsi Kopaniec. Na ziemi kłodzkiej funkcjonowała huta w Idzikowie. Kontynuacją jej była chyba huta w Marcinkowie. Rozwój szklarstwa śląskiego wiązał się z szybką urbanizacją regionu, dzięki czemu huty znajdowały rynek zbytu na swoje wyroby.

Pomyślny rozwój hutnictwa szkła przerwany został przez wojny husyckie i spowodowane nimi rujnacje. Ożywienie nastąpiło dopiero w ostatniej ćwierci XV w. Odbudowa gospodarki trwała jednak aż do początku XVI w. Taki był rozmiar zniszczeń.

Nieopodal Kłodzka pracowały wtedy huty w Bystrzycy Kłodzkiej, Długopolu Górnym, Różance oraz w Międzygórzu. Zapewne w tym czasie powstała huta na terenie późniejszej wsi Szklarnia. Przepływająca przez nią rzeka jeszcze w XVII w. nosiła nazwę Glasewasser.

W dawnym księstwie świdnicko-jaworskim pracowała nadal huta w Szklarskiej Porębie, a oprócz niej wzniesiono nową hutę niedaleko Kamiennej Góry, na terenie dóbr cysterskich.

W I połowie XVI w. funkcjonują szklarskie wytwórnie w Poniatowie (w pobliżu Bystrzycy Kłodzkiej), w Gierałcicach w okolicy Nysy, oraz pod Szklarską Porębą.

Ta ostatnia czynna huta funkcjonowała jeszcze w pierwszym dziesięcioleciu XVII w. Przedsiębiorca Jan Friedrich utworzył hutę w Jugowie (w pobliżu Nowej Rudy), po czym w Górach Orlich założył słynną hutę w Friedrichswalde.

Ród Friedrichów otworzył nową kartę w dziejach szklarstwa. Rozwija się ono od tej pory z inicjatywy saksońskich rodów szklarskich. Wyparci ze swej ojczyzny fachowcy przenosili się do pobliskich Czech, skąd wędrowali na północ. Migrację ułatwiała przynależność Śląska do Korony Czeskiej. W ten sposób przywędrowali na Śląsk Friedrichowie, Schurerowie i Preusslerowie, od 1617 r., właściciele huty w Szklarskiej Porębie, którą dzierżyli do połowy XIX w. Do Preusslerów należały też huty w Radosnej w okolicy Wałbrzycha, w Czarniewie nieopodal Lubania oraz w Woliborzu.

Wojna trzydziestoletnia na parę dziesiątków lat (1618-1648 r.) zahamowała ekspansję szklarstwa śląskiego. Oczywiście upadły też inne gałęzie przemysłu.

Średniowieczne szkło śląskie nie zachwycało swą jakością; było to szkło zielone, tzw., leśne, później nieco bardziej przejrzyste szkło jasne o zielonkawym zabarwieniu. Spotykamy na tych terenach również szkła kolorowe; fioletowe, bursztynowe, pomarańczowe, używane głównie w witrażownictwie. Niektóre gatunki szkła wyrabiane były zapewne w małych ilościach; szkło o kolorze bursztynowym – w większych, o czym świadczą liczne znaleziska fragmentów naczyń i kielichów.

W XVI w. podjęto na Śląsku również produkcję szkła filigranowego (technika ta wywodzi się z Wenecji). Próby te nie były jednak zbyt udane. Śląskie hutnictwo rozkwitało spontanicznie, zgodnie z regułami gospodarki wczesnokapitalistycznej.

Rys.1. Puchar deklowy w formie muszli

W Rzeczpospolitej szlacheckiej było inaczej. Tam szklarstwo wyrażało aspiracje magnaterii. Wytwarzano też na Śląsku już zniemczonym, szkło okienne; jego odbiorcami były parafie i biskupstwa, czyli Kościół.

W XV w. szklić okna zaczęło także bogate mieszczaństwo. Wzrósł i popyt na naczynia szklane, choć nadal były one towarem luksusowym, posługiwano się nimi w wyjątkowych sytuacjach. Normą było jedzenie obiadu czy kolacji na zastawie cynowej.

U schyłku średniowiecza szklanice stały się bardziej popularne w gospodach, podobnie jak witraże i witrażyki w kamienicach patrycjuszowskich. Szklarze śląscy nie byli liczni, najlepszym tego dowodem jest to, że nie stworzyli własnego cechu. Nie rozprowadzali też sami swych wytworów, zajmowali się tym miejscowi kupcy przywożący na Śląsk również wyroby szklane z Zachodu, przede wszystkim z Wenecji.

W XVI w. zmieniło się niezbyt dużo w sensie poziomu technologicznego. Przeważało zielone szkło leśne, pełne zanieczyszczeń.

Do naszych czasów dotrwały jednakże okazałe naczynia cechowe – wilkomy o cylindrycznych kształtach, zdobione nieprzezroczystą emalią. Zwykle zamalowana była cała powierzchnia.

Najstarsze zachowane emaliowane szkła śląskie pochodzą z ostatniej ćwierci XVI w. Do nich należy m.in. szklanica ze sceną Rzezi Niewiniątek z 1596 r., wilkom bractwa kurkowego ze Środy Śląskiej oraz wilkom z godłem foluszników z 1599 r.

Właściwy rozkwit malarstwa emaliowego to wiek XVII , w dużej mierze wiąże się on z działalnością Preusslerów. Farbami emaliowymi pookrywano również szybki okienne. Ozdabiano je najczęściej herbami mieszczańskimi. Nie gardzono i tematyką konfesyjną. Wyrób tych dekoracyjnych szybek rozpowszechnił się w XVII w. szczególnie w rejonie Kłodzka i Kudowy.

Do dziś zdobią one okna wiejskich kościołków: Sierpnice, Grzmiąca. Na przełomie XVI i XVII w. znana była na Śląsku inna technika zdobienia szkieł – rysowanie diamentowym rylcem. Łączono ją z malarstwem wykonanym na zimno (bez powtórnego wypalania) farbami żywicznymi.

W ten sposób zdobiono środkowe partie naczynia, a dekorację rysowaną diamentem ograniczono do fryzów lub do nakreślonej szkicowo sieci roślinno-kwiatowej.

Ze zgoła odmiennego źródła wywodziła się technika „eglomise” polegająca na podlepieniu szkła srebrną bądź złotą folią, na którą grawer nakładał delikatny rysunek. Technikę tę stosowano najczęściej do naczyń o gładkiej powierzchni.

Naczynia o formach bardziej nieregularnych otrzymywały zwykle jakąś plastyczną dekorację, nakładaną na gorąco na powierzchnię ścianek. Do takich naczyń należał np. dość rozpowszechniony we Wrocławiu „igel” – naczynie do picia piwa. Był to rodzaj kielicha-szklanicy, wykonywany z jasnego, czasem żółtawego szkła.

W XVI w. ujawniły się pierwsze próby naśladowania szkieł weneckich. Przykładem tego może być herbowa szklanica Hansa Engelhardta w 1594 r. W XVII w. spotykamy nową odmianą naczyń o dziwacznych niekiedy kształtach, wykonanych z grubego szkła. Miały one służyć jako dekoracja stołów oraz bawić ucztujących.

Wykonane w kształcie beczułek, dzbanków-syfonów, karafek o spiralnie skręconych szyjach, instrumentów muzycznych, pistoletów, butów zdobione były pospolitą, niewyszukaną dekoracją. I tu również można dopatrzeć się weneckich wpływów. Jednak śląskie szkło potasowe nie było tak podatne na formowanie, jak sodowe szkło weneckie, dlatego efekty były nieporównywalne.

Pod koniec XVIII stulecia omawiany region przeszedł we władze zaborczych Prus. Śląsk został wyrwany Austrii przez genialnego wodza Fryderyka Wielkiego, który o ten klejnot w habsburskiej koronie bił się przez wiele lat, walcząc z całą Europą.

Dla rozwoju na Śląsku wytwórczości szklarskiej była to okoliczność pomyślna, albowiem agresywne Prusy bardziej niż leniwa Austria stawiały na rozwój produkcji przemysłowej. Zaczęły kształtować się wówczas silne ośrodki obróbki szkła. Można mówić o takim ośrodku w Jeleniogórskiem, głównie w okolicy Szklarskiej Poręby i Cieplic. Od lat osiemdziesiątych XVIII w. podobny ośrodek rozwinął się w Kłodzkiem (m.in. huta w Batorowie).

Huty różniły się wyglądem i stanem technicznym. W wielu przypadkach zależało to od możliwości zaopatrzenia ich w materiał opałowy. Gdy budowano zakład w okolicy prawie już przetrzebionej, musiano liczyć się z rychłym przeniesieniem go gdzie indziej. W takich przypadkach nie opłacało się inwestować. Dlatego huty owe były licho wyposażone.

Inaczej przedstawiała się sytuacja hut zlokalizowanych w miejscach zasobnych w drewno. Budynki takich hut były solidniejsze, z reguły kryto je gontami. Im bliżej połowy XIX w., tym częściej zaczynano używać do ich budowy materiałów ogniotrwałych, jak na przykład w hucie „Józefina” w Szklarskiej Porębie.

Często w sąsiedztwie hut stawiano domy dla dzierżawców, majstrów i robotników. Przy niektórych hutach mogło znaleźć zatrudnienie oraz wytchnienie po pracy nawet kilkanaście rodzin (Kopanie, Murów, Wesoła). Gdy budynki mieszkalne stały dłużej niż huta, z którą były związane, osada wzrastała do rangi wsi. W ten sposób powstała Czerniawa.

Urządzenia techniczne hut mieściły się w jednym lub dwóch budynkach. W budynku głównym znajdował się piec do wytapiania masy szklanej oraz inne piece związane z tym procesem. Tam, gdzie wytwarzano szkło taflowe, piece do odprężania znajdowały się w osobnym budynku. Większość hut śląskich miała do końca XVIII w, po jednym piecu do wytapiania masy szklanej, jednak już w I połowie XIX w. przeważnie po dwa.

Rys.2. Ch. Gottfried Schneider, puchar deklowy

Na przełomie wieków sprawa ulepszeń technicznych nabrała pierwszorzędnego znaczenia. Łączyło się to głównie ze zmianą materiału opałowego. W hucie w Wesołej, jako pierwszej na Śląsku, zaczęto już w 1787 r. opalać piece węglem kamiennym. Powoli w jej ślady szli inni. W 1818 r. i później dalsze huty stosowały już do opalania węgiel kamienny. W 1840 r. w Lipie Łużyckiej podjęto próby opalania pieców torfem.

Trudności, na jakie wtedy natrafiono, spowodowały, że w 1801 r. do Anglii udała się grupa fachowców, aby zasięgnąć informacji u tych, którzy z tym problemem radzili sobie najlepiej.

Piece murowano z cegły i gliny. Wielkość pieców określano liczbą donic, w których równocześnie wypalano masę szklaną do wydmuchiwania różnych przedmiotów.

Jeszcze w latach trzydziestych XIX w. tylko niektóre piece w hutach dolnośląskich były zaopatrzone w ruszty. Wytrzymałość pieców do wytopu masy szklanej zależała głównie od użytego materiału. Zarówno dane z XVIII, jak i z I połowy XIX w. świadczą dość zgodnie, że górna granica eksploatacji pieca sięgała 30-35 tygodni. Często jednak piece  nie nadawały się do dalszego użytku już po kilku tygodniach. Masę szklaną wytapiano w donicach glinianych formowanych na terenie huty. Nie były one zbyt wytrzymałe. W hutach dolnośląskich w latach trzydziestych XIX w. używano donic przeważnie od 2 do 4 tygodni. Były to prawie z reguły donice otwarte. Chyba tylko jedynie w Wesołej posługiwano się donicami zamkniętymi, znanymi z Anglii od przeszło stu lat.

Jednakże i Śląsk wniósł pewien wkład w proces ulepszania donic. Blumenreich z Nowej Wsi (obecnie część Gliwic) uzyskał w 1846 r. patent na donice zaopatrzone w zamykane otwory. Chroniły one masę szklaną przed zanieczyszczeniem w trakcie wytopu, zwłaszcza gdy opalano piec węglem kamiennym, równocześnie jednak odsłonięcie otworów umożliwiało szybszy napływ rozgrzanego powietrza do donicy.

Dzięki czemu zużywano mniej materiału. Stopniowo zwyciężało wśród hutników przekonanie, że oddzielne wytapianie masy różnych gatunków szkła może poprawić jego jakość. W 1821 r. system ten zastosowała huta w Rędzinie. W celu podniesienia jakości produkcji władze rejencji legnickiej starały się dostarczyć hutom odpowiednie książki fachowe. Poczynania te natrafiły jednak na opór ze strony niezbyt ambitnych dzierżawców hut.

W niektórych zakładach poddawano szkło procesowi dalszej obróbki, głównie w szlifierniach. Pierwszą szlifiernie na Śląsku, poruszaną energią wodną, wybudowano w Piechowicach w latach 1690-1691. W XVII stuleciu oraz w pierwszej połowie XIX w. ,korzystano powszechnie z tego typu energii.

U schyłku XVIII stulecia produkcja wzrosła – w ujęciu wartościowym – ponad dwukrotnie. Wzrost ów spowodowany był zakładaniem nowych hut, nie zaś – poprawą wydajności w już istniejących. W latach czterdziestych XIX w. dominującą pozycję w szklarstwie śląskim zajmowała rejencja legnicka, w której przodowały huty jeleniogórskie. W rejencji wrocławskiej najlepsze były okolice Kłodzka, a w rejencji opolskiej – okolice Pszczyny i Opola.

Na podstawie danych z lat 1841-1845 można wytypować przodujące ośrodki produkcji szklarskiej. Były to okręgi: jeleniogórski, północno-zachodni oraz kłodzki. Tak więc ciężar gatunkowy produkcji hut śląskich skupiał się na terenach zasobnych w surowce i opał.

Huty produkowały dla nieznanego odbiorcy bądź na zamówienie. Wprawdzie przez cały czas wytwarzano przede wszystkim szkło taflowe oraz butelkowe (białe i zielone), ale już w II połowie XVIII w. niektóre ośrodki przestawiały się na wyrób szlachetniejszych gatunków szkła. Zrobiła tak np. w połowie XVII w. huta w Szklarskiej Porębie, wytwarzająca znaczną ilość szkła kredowego. Na początku XIX w. produkcja szlachetniejszych gatunków szkła skoncentrowała się w rejonach jeleniogórskim i kłodzkim.

Oprócz szkła taflowego wytwarzano tamże butelki,  szklanki, kieliszki, a także znaczną ilość przedmiotów ze szkła kryształowego. Pierwszy żyrandol śląski powstał w latach siedemdziesiątych XVIII w. w hucie w Batorowie.

Najbardziej pospolicie robione szkło zielone rzadko kiedy osiągało zadowalający stopień czystości. Wytapiano je bowiem ze składników już zanieczyszczonych i niezbyt dokładnie potem oczyszczonych, o ile oczyszczonych w ogóle. Jakość wyrobów starano się podnieść przez zatrudnienie fachowców czeskich. Wysiłki te nie przyniosły jednak efektów.

Trudności z eksportem sprawiły, że z ogromna większość śląskiej produkcji przeznaczona była na rynek wewnętrzny. Na szczęście dla producentów, chłonność rynku wówczas zdecydowanie wzrosła – podniósł się standard materialnego bytu społeczeństwa, no i wzrosły jego aspiracje. Huty zbywały swe wyroby przeważnie w najbliższej okolicy. Niekiedy  produkowały na konkretne zamówienie. Na przykład huta w Kolsku produkowała butelki dla wytwórni win w Jeleniej Górze.

Niektóre śląskie huty utrzymywały ożywione kontakty z Rzeczpospolitą. Czyniła tak huta w Leszczynie, sprzedająca też na Węgrzech. W 1766 r. wysłano partię towarów z huty w Szklarskiej Porębie do Polski i Rosji.

Nie wydaje się jednak, by wywóz szkła ze Śląska przybrał ogromne rozmiary. Jego wartość w 1799 r. wyniosła 11 819 talarów, co stanowiło 15% ogólnej wartości produkcji hut śląskich tym roku. Zorganizowanie niemieckiego związku celnego w 1834 r. ułatwiło sprzedaż szkła na rynek saski. Wysyłano je również do Ems, Frankfurtu, Królewca, Poznania i Wiesbaden. Huta w Kotowskiem eksportowała większość swych wyrobów do Bydgoszczy i Gdańska.

W latach czterdziestych XIX w. luksusowe produkty huty „Józefina” znalazły zbyt na rynkach zagranicznych, w pierwszym rzędzie w Anglii.

Formy własności huty były najrozmaitsze. Stanowiły one własność szlachty, państwa, miast, klasztorów, majstrów szklarskich, kupców i byłych dzierżawców. W XVII w. posiadaczami ich byli głównie fachowcy. W XVIII w. niemal regułą stało się zakładanie hut szkła przez feudałów. W pierwszej połowie XIX w. część hut szlacheckich przeszła w ręce dzierżawców bądź majstrów. Na Dolnym Śląsku podjęcie produkcji przez szlachtę było poprzedzane zakładaniem hut właśnie przez majstrów, natomiast na Górnym Śląsku szlachta zakładała huty, ale tylko wyjątkowo prowadziła je sama.

Z czasem dzierżawcy przejmowali dane obiekty, a szlachetnie urodzeni zadowalali się czynszem i opłatami za drewno. Majster pragnący „iść na swoje”, musiał zdobyć pozwolenie od pana, na którego ziemi planował rozpocząć produkcję.

Szklarze – prości robotnicy – byli pochodzenia miejscowego. Co tyczy się specjalistów, prócz wielokroć wzmiankowanych przybyszy z Czech, napływali oni także z innych niemieckojęzycznych obszarów, jak Pomorze czy Meklemburgia.

Stan zatrudnienia w śląskich hutach zdradzał tendencje wzrostową. Historycy ustalili, że w ciągu np. ostatnich dwunastu lat XVIII w. niemal się ono podwoiło (do 240 osób). Czterdzieści lat później pracowało już czterystu kilkudziesięciu szklarzy. Na kolejne podwojenie ich czekać trzeba było (od 1841 do 1845 r.) zaledwie cztery lata.

Największe huty zlokalizowane były na terenie rejencji legnickiej. Zasada generalna była taka, że tam, gdzie wytwarzano szkło szlachetniejszych gatunków, załoga była większa, bo i urządzeń technicznych do obsługiwania było więcej.

Artystyczne szkło śląskie długo było zwykłym  naśladownictwem szkła czeskiego, najczęściej mało udanym. Pierwsze nowatorskie szkła pojawiły się u schyłku XVII w. Ich dekoracja nawiązywała do wyrobów z kryształu górskiego. Były to sceny figuralne zamknięte w medalionach, przedzielone roślinną kompozycją.

Największą oryginalność wykazują jednakże puchary ozdobione techniką szlifu wypukłego. Polegał on na wydobyciu motywu zdobniczego przez wgłębne wycięcia tła. Były to zazwyczaj masywne puchary o zwięzłym kształcie wyróżniające się dzwonowatą czaszą i niską podstawą.

Jerzy Grundkowski

Rys.3. Misa na praliny, szkło grawerowane i matowane

Całość artykułu w wydaniu drukowanym i elektronicznym 

inne artykuły tego autora:

- Szkło czesko-niemieckie , Jerzy Grundkowski, Świat Szkła 12/2010

- Szkło francuskie , Jerzy Grundkowski, Świat Szkła 11/2010

- Szkło śląskie, Jerzy Grundkowski, Świat Szkła 9/2010

- Szkło angielskie, Jerzy Grundkowski, Świat Szkła 7-6/2010

- Europejskie cechy i rody szklarskie, Jerzy Grundkowski, Świat Szkła 6/2010

- Szkło w Europie średniowiecznej, Jerzy Grundkowski, Świat Szkła 3/2010

- Szkło antyczne, Jerzy Grundkowski, Świat Szkła 11/2009  

więcej informacji: Świat Szkła 9/2010

inne artykuły o podobnej tematyce patrz Serwisy Tematyczne